Baza wiedzy
Współpraca6 min czytania

Własny marketingowiec czy agencja

To nie jest pytanie o koszt, tylko o to, ilu kompetencji potrzebujesz naraz. Jedna osoba nie zrobi jednocześnie strategii, kampanii, treści i produkcji - i nie powinna próbować.

Ilustracja do artykułu: Własny marketingowiec czy agencja
Kadr z realizacji WideArt

Policz kompetencje, nie etaty

Marketing firmy B2B wymaga zwykle sześciu różnych umiejętności: strategii, prowadzenia kampanii, analityki, produkcji wizualnej, copywritingu i koordynacji. Nie istnieje osoba, która robi wszystkie sześć na dobrym poziomie - a jeśli twierdzi, że robi, to znaczy, że żadnej nie robi dobrze.

Dlatego pytanie „zatrudnić czy zlecić” postawione jako porównanie kosztu etatu z fakturą agencji jest źle postawione. Porównujecie jedną kompetencję z sześcioma.

Kiedy własna osoba wygrywa

  • -Marketing jest ciągły i operacyjny - codzienne social media, obsługa społeczności, bieżące materiały. Tu bliskość produktu wygrywa z każdą agencją.
  • -Produkt jest bardzo specjalistyczny i wdrożenie kogokolwiek z zewnątrz trwa miesiącami.
  • -Skala jest na tyle duża, że etat po prostu zapełnia się sensowną pracą.

Kiedy agencja wygrywa

  • -Potrzebujesz kilku kompetencji naraz, ale żadnej w pełnym wymiarze.
  • -Startujecie od zera i przez pierwsze miesiące zapotrzebowanie jest skokowe - strategia, identyfikacja, uruchomienie kampanii, produkcja materiałów.
  • -Chcecie kupić doświadczenie z innych firm z tej samej branży, a nie budować je od podstaw u siebie.
  • -Nie macie kto zarządzać marketingowcem. Osoba bez przełożonego, który rozumie temat, zwykle po roku odchodzi albo przestaje się rozwijać.

Najczęściej najlepiej działa układ mieszany: jedna osoba po Waszej stronie do koordynacji i wiedzy o produkcie, agencja do kompetencji, których ta osoba nie ma. To jest tańsze niż dwa etaty i szybsze niż jeden.

Trzy pytania, które rozstrzygają

  • -Czy potraficie napisać zakres obowiązków tej osoby na rok do przodu? Jeśli nie, jeszcze nie wiecie, czego potrzebujecie - a to znaczy, że najpierw potrzebna jest strategia, nie rekrutacja.
  • -Kto oceni jej pracę? Marketingowiec bez kompetentnego przełożonego ocenia się sam.
  • -Co się stanie, gdy odejdzie? Jeśli cała wiedza o kampaniach i kontach wychodzi razem z nią, ryzyko jest większe, niż się wydaje.
Co dalej

Jeden zespół z sześcioma kompetencjami zamiast jednego etatu i pięciu luk.

Kompleksowa obsługa marketingowa